Dzisiaj Ludmiła po raz pierwszy ma spotkać się z Federico, nie była pewna co do tego, aby przyjąć jego pomoc, za bardzo się bała. Nie wie jak to będzie i co będzie musiała zrobić. Za pół godziny musi być w parku. Zjadła śniadanie i napisała mamie karteczkę, że wychodzi. Szła powoli ulicami B.A. Dookoła widziałam ludzi roześmianych, zakochanych, nie mających problemów. Tak zdawać się mogło, ale każdy z nich miał jakiś problem. Każdy człowiek nawet ten który ukrywa swoje problemy i myśli, że ich nie ma gdzieś na pewno głęboko zakopane są. Usiadła na ławce do spotkania zostało jeszcze piętnaście minut. Obok niej usiadła dziewczynka zaczęła się śmiać. Śmiała się tak szczerze i tak zaraźliwie, że Ludmiła też przypomniała sobie co to za piękne uczucie - szczęście, śmiech. Przypomniała sobie długie godziny spędzone w parku na zabawach z Violettą, kiedy miały po pięć, dziesięć lat. Gdy dziewczynka odbiegła Lu przestała się śmiać, świat stracił wszystkie kolory. Siedziała w parku myśląc, czy dobrze postąpiła przychodząc tutaj. Ludmiłą wstała już miała odejść gdy usłyszała.
- Ludmiła! Zaczekaj. - To był Federico niósł bukiet czerwonych róż. Ludmiła zastanawiał się co on sobie myśli, przecież miał jej pomóc a nie dawać kwiaty i podrywać.
- Po co Ci te kwiaty? - Odpowiedziała dziewczyna.
- Są dla Ciebie - uśmiechnął się i wręczył Ludmile bukiet.
- Bardzo milo z twojej strony, ale miałeś mi pomóc, a nie podrywać!
- Ale to jest część pomocy z mojej strony. - Uśmiechnął się.
- Ok, nie rozumiem co chodzi ci po tej główce, ale ja stąd spadam. - Ludmiła obróciła się na pięcie i odeszła. Federico za nią pobiegł.
- Ludmiła! Musisz poczuć, że ludzie są z Tobą, chcą Twojego dobra, nawet jeśli ich zranisz nie chcą za nic, żebyś ty też zadawała sobie przez nich ból, chcemy pokazać Ci, że nikt nie chce Twojego cierpienia! - Dziewczyna spojrzała z niedowierzaniem na Federico.
- Ale o to chodzi, że jak ich zawsze ranię, co nie powiem wszyscy są przeciwko mnie. - Odpowiedziała z zrezygnowaniem i usiadła na pobliskiej ławce.
- Nikt nie jest przeciwko Tobie, po prostu na początku ludzie się złoszczą, nic na to nie poradzimy, musisz się do tego przyzwyczaić. Zapamiętaj nie wszystko jest Twoją winą! - mówiąc usiadł koło niej.
- To może wydawać się takie proste, ale wcale nie jest. - uśmiechnęła się przez łzy. -Z jednej strony wiem, ze to nie moja wina, że Violetta upadła, ale po prostu za dużo myślę, grzebię za głęboko szukam w tym mojej winy. - Federico uśmiechnął się. - Nie śmiej się, mówię to co czuję - zaśmiała się i walnęła chłopaka torebką.
- Po prostu zrozumiałaś o co w tym wszystkim chodzi, szukasz w tym wszystkim swojej winy - spojrzał na nią.
- Co się tak gapisz? - spytała patrząc w jego brązowe oczy. On nic nie odpowiedział, tylko przybliżył się do niej. Pocałowali się. Ludmiła odsunęła się od niego powoli, myślała czy nie uciec. Postanowiła jednak zachować się jak dorosła.
- Hmm, to było nawet słodkie. - uśmiechnęła się.
- Nie wątpię. - Zaśmiali się. - Odprowadzić Cię do domu?
- Jasne.
Szli powoli ciesząc się swoją bliskością. Miłość to takie dziwne uczucie czasem zmienia najlepszych przyjaciół w osoby nie potrafiące się do siebie odezwać, wrogów w osoby które kocha się ponad życie oraz całkiem nie znane sobie osoby w najbliższe na świecie.
--
Violetta siedziała sama w kuchni, popijając od czasu do czasu gorącą herbatę. Od godziny czekała na siostrę, było już późno, bała się o nią. Zadzwoniła do wszystkich znajomych czy jej nie widzieli. Nikt nic nie wiedział. Po chwili do drzwi kuchennych zapukał Leon. W podskokach podeszła do wejścia i otworzyła. On delikatnie musnął jej policzek swoimi ustami.
- Cześć.
- Hej, co Ty tu robisz? - Zapytała Viola.
- Przyszedłem, bo wiedziałem, ze pewnie siedzisz sama i się zamartwiasz. - Odpowiedział chłopak.
- Dzięki. Co robimy?
- Może jakiś film? - Uśmiechnął się Leon.
- Horror, komedię? - Violetta, bała się horrorów, ale wiedział do czego to daje pretekst.
- Horror. Chyba, że się boisz. - Leon się zaśmiał.
- Ja? - odpowiedziała bez przekonania. - w szufladzie pod telewizorem są filmy wybierz, a ja zrobię popcorn.
Leon podszedł do telewizora i wziął najstraszniejszy horror, jaki mu się zdawało. Wiedział, że jak Violetta się przestraszy to się do niego przytuli, a on chciał jak najwięcej takich momentów.
- Możemy obejrzeć Ring? - krzyknął w stronę kuchni.
- Jasne! - usłyszał lekko zestresowany głos Violi, która po chwili do niego przyszła. Oglądali siedząc razem na kanapie pod kocem.
Był środek filmu, dziewczyna idzie sama przez korytarz, wszystko może się wydarzyć. Coś wyskakuje za drzwi, w tym samym momencie gdy ktoś otwiera drzwi do domu Violetty. Violetta podskoczyła i pisnęła ze strachu, nie wiedziała, że to Ludmiła weszła. Przytuliła się do Leona, który też prawie zawału dostał. Ludmiła i Federico podeszli do nich i patrzyli na parę, która tego nie zauważyła. Fede nachylił się nad ich głowami.
- Buuuuu - krzyknął chłopak. Leonetta podskoczyła i spojrzała ze strachem na niego, a potem wszyscy zaczęli się śmieć.
- Gdybyście zobaczyli swój wyraz twarzy. - Zaśmiała się Ludmiła. Lu i Fede dołączyli się do oglądania, spędzili bardzo ciekawy wieczór. Po obejrzanym filmie chłopcy udali się do domu, a Violetta zaczęła kazanie dla Ludmiły.
- Gdzie Ty byłaś! Siedziałam ponad godzinę sama w kuchni, czekając na Ciebie.
- Nie Twoja sprawa kochanie, a poza ty, chyba nie próżnowałaś w tym czasie. - Na jej twarzy pojawił się wredny uśmieszek.
- Ale Ty raczej też. Po co się z nim spotkałaś? - zapytała podejrzliwie Violetta.
- Już mówiłam nie Twoja sprawa, a teraz mówię dobranoc, bo jestem strasznie zmęczona. - Ziewnęła Lu.
- Dobranoc. - odpowiedziała Viola, z zrezygnowaniem.
Tej nocy obie dziewczyny nie mogły spać, Violetta bała się po horrorze, a Ludmiła, była prze szczęśliwa po pocałunku. Po godzinie do pokoju starszej siostry przyszła Violetta, bała się, ich mama był dzisiaj na nocnej zmianie. Położyła materac obok łóżka Ludmiły i zauważyła, ze dziewczyna jeszcze nie śpi, zaczęły rozmawiać, zanim zasnęły była trzecia w nocy, a jutro muszą iść na plan. Ludmiła wygadała się o pocałunku, ale nie powiedziała, dlaczego poszła spotkać się z Fede. Rano Violetta potwornie przestraszyła się. Zobaczyła bowiem...
--
PRZEPRASZAM nr 1. Niestety nie dałam rady wcześniej dodać rozdziału ;/ Nie miałam pomysłu i bardzo chciałam dodać tego one parta.
PRZEPRASZAM nr 2. że taki słaby, chciałam wrócić takim rozmachem, bombą, ale się nie udało ; cc
Obiecuję, że następny rozdział będzie lepszy.
Mam nadzieję, że będziecie komentować ;**
Zauważcie, ze wprowadziłam narrację 3 osobową.
2 kom, next, tak będę wredna, ładny wystrój bloga?
Chcecie, abym dalej go prowadziła, chcecie takie długie rozdziały?
Liluś.!
środa, 29 stycznia 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014
WAŻNE!
Rozdział pojawi się jutro, nie zdążyłam go napisać, bo strasznie źle się czuję, ale do szkoły chodzić muszę -.- Foszegg mam 39 stopni gorączki i rodzice i tak każą mi tam iść ; (( Jeszcze na polskim siedzę przy oknie, a pani straszne lubi otwierać okna ;/ (Przypomnijmy, za na dworze -15 stopni xd) Dobra nie zanudzam, do jutra ; p (Lub po jutra, to zależy xd) Przeprosiny za tą przerwę mam już napisane, ale to w tamtym poście ;/
Liluś <3
Liluś <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)