środa, 29 stycznia 2014

Rozdział V

Dzisiaj Ludmiła po raz pierwszy ma spotkać się z Federico, nie była pewna co do tego, aby przyjąć jego pomoc, za bardzo się bała. Nie wie jak to będzie i co będzie musiała zrobić. Za pół godziny musi być w parku. Zjadła śniadanie i napisała mamie karteczkę, że wychodzi. Szła powoli ulicami B.A. Dookoła widziałam ludzi roześmianych, zakochanych, nie mających problemów. Tak zdawać się mogło, ale każdy z nich miał jakiś problem. Każdy człowiek nawet ten który ukrywa swoje problemy i myśli, że ich nie ma gdzieś na pewno głęboko zakopane są. Usiadła na ławce do spotkania zostało jeszcze piętnaście minut. Obok niej usiadła dziewczynka zaczęła się śmiać. Śmiała się tak szczerze i tak zaraźliwie, że Ludmiła też przypomniała sobie co to za piękne uczucie - szczęście, śmiech. Przypomniała sobie długie godziny spędzone w parku na zabawach z Violettą, kiedy miały po pięć, dziesięć lat. Gdy dziewczynka odbiegła Lu przestała się śmiać, świat stracił wszystkie kolory. Siedziała w parku myśląc, czy dobrze postąpiła przychodząc tutaj. Ludmiłą wstała już miała odejść gdy usłyszała.
- Ludmiła! Zaczekaj. - To był Federico niósł bukiet czerwonych róż. Ludmiła zastanawiał się co on sobie myśli, przecież miał jej pomóc a nie dawać kwiaty i podrywać.
- Po co Ci te kwiaty? - Odpowiedziała dziewczyna.
- Są dla Ciebie - uśmiechnął się i wręczył Ludmile bukiet.
- Bardzo milo z twojej strony, ale miałeś mi pomóc, a nie podrywać!
- Ale to jest część pomocy z mojej strony. - Uśmiechnął się.
- Ok, nie rozumiem co chodzi ci po tej główce, ale ja stąd spadam. - Ludmiła obróciła się na pięcie i odeszła. Federico za nią pobiegł.
- Ludmiła! Musisz poczuć, że ludzie są z Tobą, chcą Twojego dobra, nawet jeśli ich zranisz nie chcą za nic, żebyś ty też zadawała sobie przez nich ból, chcemy pokazać Ci, że nikt nie chce Twojego cierpienia! - Dziewczyna spojrzała z niedowierzaniem na Federico.
- Ale o to chodzi, że jak ich zawsze ranię, co nie powiem wszyscy są przeciwko mnie. - Odpowiedziała z zrezygnowaniem i usiadła na pobliskiej ławce.
- Nikt nie jest przeciwko Tobie, po prostu na początku  ludzie się złoszczą, nic na to nie poradzimy, musisz się do tego przyzwyczaić. Zapamiętaj nie wszystko jest Twoją winą! - mówiąc usiadł koło niej.
- To może wydawać się takie proste, ale wcale nie jest. - uśmiechnęła się przez łzy. -Z jednej strony wiem, ze to nie moja wina, że Violetta upadła, ale po prostu za dużo myślę, grzebię za głęboko szukam w tym mojej winy. - Federico uśmiechnął się. - Nie śmiej się, mówię to co czuję - zaśmiała się i walnęła chłopaka torebką.
- Po prostu zrozumiałaś o co w tym wszystkim chodzi, szukasz w tym wszystkim swojej winy - spojrzał na nią.
- Co się tak gapisz? - spytała patrząc w jego brązowe oczy. On nic nie odpowiedział, tylko przybliżył się do niej. Pocałowali się. Ludmiła odsunęła się od niego powoli, myślała czy nie uciec. Postanowiła jednak zachować się jak dorosła.
- Hmm, to było nawet słodkie. - uśmiechnęła się.
- Nie wątpię. - Zaśmiali się. - Odprowadzić Cię do domu?
- Jasne.
Szli powoli ciesząc się swoją bliskością. Miłość to takie dziwne uczucie czasem zmienia najlepszych przyjaciół w osoby nie potrafiące się do siebie odezwać, wrogów w osoby które kocha się ponad życie oraz całkiem nie znane sobie osoby w najbliższe na świecie.

--


Violetta siedziała sama w kuchni, popijając od czasu do czasu gorącą herbatę. Od godziny czekała na siostrę, było już późno, bała się o nią. Zadzwoniła do wszystkich znajomych czy jej nie widzieli. Nikt nic nie wiedział. Po chwili do drzwi kuchennych zapukał Leon. W podskokach podeszła do wejścia i otworzyła. On delikatnie musnął jej policzek swoimi ustami. 

- Cześć. 
- Hej, co Ty tu robisz? - Zapytała Viola.
- Przyszedłem, bo wiedziałem, ze pewnie siedzisz sama i się zamartwiasz. - Odpowiedział chłopak.
- Dzięki. Co robimy? 
- Może jakiś film? - Uśmiechnął się Leon.
- Horror, komedię? - Violetta, bała się horrorów, ale wiedział do czego to daje pretekst.
- Horror. Chyba, że się boisz. - Leon się zaśmiał.
- Ja? - odpowiedziała bez przekonania. - w szufladzie pod telewizorem są filmy wybierz, a ja zrobię popcorn.
Leon podszedł do telewizora i wziął najstraszniejszy horror, jaki mu się zdawało. Wiedział, że jak Violetta się przestraszy to się do niego przytuli, a on chciał jak najwięcej takich momentów. 
- Możemy obejrzeć Ring? - krzyknął w stronę kuchni. 
- Jasne! - usłyszał lekko zestresowany głos Violi, która po chwili do niego przyszła. Oglądali siedząc razem na kanapie pod kocem. 
Był środek filmu, dziewczyna idzie sama przez korytarz, wszystko może się wydarzyć. Coś wyskakuje za drzwi, w tym samym momencie gdy ktoś otwiera drzwi do domu Violetty. Violetta podskoczyła i pisnęła ze strachu, nie wiedziała, że to Ludmiła weszła. Przytuliła się do Leona, który też prawie zawału dostał. Ludmiła i Federico podeszli do nich i patrzyli na parę, która tego nie zauważyła. Fede nachylił się nad ich głowami.
- Buuuuu - krzyknął chłopak. Leonetta podskoczyła i spojrzała ze strachem na niego, a potem wszyscy zaczęli się śmieć. 
- Gdybyście zobaczyli swój wyraz twarzy. - Zaśmiała się Ludmiła. Lu i Fede dołączyli się do oglądania, spędzili bardzo ciekawy wieczór. Po obejrzanym filmie chłopcy udali się do domu, a Violetta zaczęła kazanie dla Ludmiły. 
- Gdzie Ty byłaś! Siedziałam ponad godzinę sama w kuchni, czekając na Ciebie.
- Nie Twoja sprawa kochanie, a poza ty, chyba nie próżnowałaś w tym czasie. - Na jej twarzy pojawił się wredny uśmieszek. 
- Ale Ty raczej też. Po co się z nim spotkałaś? - zapytała podejrzliwie Violetta.
- Już mówiłam nie Twoja sprawa, a teraz mówię dobranoc, bo jestem strasznie zmęczona. - Ziewnęła Lu.
- Dobranoc. - odpowiedziała Viola, z zrezygnowaniem. 
Tej nocy obie dziewczyny nie mogły spać, Violetta bała się po horrorze, a Ludmiła, była prze szczęśliwa po pocałunku. Po godzinie do pokoju starszej siostry przyszła Violetta, bała się, ich mama był dzisiaj na nocnej zmianie. Położyła materac obok łóżka Ludmiły i zauważyła, ze dziewczyna jeszcze nie śpi, zaczęły rozmawiać, zanim zasnęły była trzecia w nocy, a jutro muszą iść na plan. Ludmiła wygadała się o pocałunku, ale nie powiedziała, dlaczego poszła spotkać się z Fede. Rano Violetta potwornie przestraszyła się. Zobaczyła bowiem... 

-- 
PRZEPRASZAM nr 1. Niestety nie dałam rady wcześniej dodać rozdziału ;/ Nie miałam pomysłu i bardzo chciałam dodać tego one parta.
PRZEPRASZAM nr 2. że taki słaby, chciałam wrócić takim rozmachem, bombą, ale się nie udało ; cc
Obiecuję, że następny rozdział będzie lepszy. 
Mam nadzieję, że będziecie komentować ;**
Zauważcie, ze wprowadziłam narrację 3 osobową. 
2 kom, next, tak będę wredna, ładny wystrój bloga?
Chcecie, abym dalej go prowadziła, chcecie takie długie rozdziały? 

Liluś.!


poniedziałek, 27 stycznia 2014

WAŻNE!

Rozdział pojawi się jutro, nie zdążyłam go napisać, bo strasznie źle się czuję, ale do szkoły chodzić muszę -.- Foszegg mam 39 stopni gorączki i rodzice i tak każą mi tam iść ; (( Jeszcze na polskim siedzę przy oknie, a pani straszne lubi otwierać okna ;/ (Przypomnijmy, za na dworze -15 stopni xd) Dobra nie zanudzam, do jutra ; p (Lub po jutra, to zależy xd) Przeprosiny za tą przerwę mam już napisane, ale to w tamtym poście ;/

Liluś <3

wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział VI

* Ludmiła *

Gdy się obudziłam poczułam na sobie grubą kołdrę. Na de mną pochylały się dwie osoby. "Budzi się" szeptały. Chwile mi zajęło rozszyfrowanie twarzy, bo wzrok miałam trochę rozmazany. Była to mama i Fran. Zaraz, zaraz... co tu robi Fran?
- Co się stało? - Zapytałam oczekując odpowiedzi, ale mama tylko rzuciła się na mnie i zaczęła mnie dusić. - Mamo, nie mogę oddychać. - Wydusiłam. Spojrzałam na swój nadgarstek i sobie przypomniałam, ten ból i smutek. - Obiecujcie, że nic nikomu nie powiecie, a to już na pewno nie Violi. - Zaczęłam błagać, nie chciałam, aby się martwili. Lekko potrząsnęły głowami.
- Dobrze - Wyszeptała Fran, pewnie znała moje intencje.
- Mamo, przepraszam, to, to wszystko przeze mnie.
- Dlaczego kochanie?
- To ja ją namówiłam na kasting. - Odpowiedziałam łamiącym się głosem.
- Jaki kasting, kogo, o co chodzi? - Ojj chyba jeszcze nie wiedziała o Violettcie.
- Mamo Violetta zasłabła na próbie, upadła i miała wstrząs mózgu, będzie musiała przejść poważną operacje, nie może na razie chodzić, może mieć zaniki pamięci. - Odpowiedziałam.
- Zaraz wracam. - Powiedziała pośpiesznie i wybiegła z sali. Pewnie pobiegła do Violi, nie mam jej tego za złe, przecież ja też bardzo chciałabym, być przy niej.
- Fran... skąd ty się tutaj wzięłaś?
- Violetta poprosiła, aby Cię poszukać, przyszłam do Twojego domu pół godziny przed Tobą i Twoja mama mnie poprosiła, abym poczekała na Ciebie, nagle usłyszałyśmy twoje krzyki, otworzyłam wsuwką drzwi i wezwałam pogotowie. - Odpowiedziała szybko.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam, bo nic innego mi ślina na język nie chciała przynieść.
- Wiesz może ja też pójdę do Violi i powiem, że wszystko z Tobą dobrze i jesteś w domu. Zaraz wrócę. - Zawołała wychodząc.

*Violetta*

Spędziłam cudowny dzień z Leonem, bawiliśmy się w kalambury, śpiewaliśmy, itd. Było pięknie. Nagle do mojego pokoju wpadła mama.
- Mamo uważaj! - Strąciła kwiaty z szafki w ładnym wazonie.
- To ja może już pójdę. - Szepnął Leon i szybko wyszedł.
- Twój chłopak? - Powiedział mama siedząc już na krześle.
- Mamo!
- No dobrze, już dobrze nic nie mówię. Jak się czujesz kochanie?
- Już lepiej, nie kreci mi się, aż tak w głowie. - Odpowiedziałam z uśmiechem.

Kilka dni później. 

*Ludmiła*


Dzisiaj jetem pierwszy raz na planie. Stoję przy ścianie rękawy mam naciągnięte na ręce.
- Cześć. - Usłyszałam nagle, za mną stał Fede. - Dawno Cię nie widziałem.
- Cześć, a po co miałbyś mnie widzieć.?  - Odparłam ze spokojem.
- Lu, dlaczego tak naciągasz rękawy, coś się stało?
- Nie, nie po prostu mi zimno.
- Masz. - Dał mi swoją kurtkę. Pachniała... no.. nim . Był to najpiękniejszy zapach.
- Dzięki. - Odpowiedziałam.
- Ludmiła proszona jest na plan! - Krzyknął reżyser.
- Lu , zdejmij tą kurtkę i sweter. - Poprosił, bałam się, ale cóż mogłam zrobić? Przez cały czas, bałam się pokazać prawy nadgarstek i dlatego trochę sztywno się poruszałam. Gdy zeszłam ze sceny Fede do mnie podbiegł. Ona jako jedyny zauważył, złapał mnie za ręce i zobaczył, w jednej chwili w jego oczach zobaczyłam, strach, złość. Właśnie tego się bałam, że ktoś będzie przeze mnie cierpiał.
- Ludmiła, co, co się stało, dlaczego? Czy to ma coś wspólnego ze mną? - Szepnął, załamany.
- Fede to nie przez Ciebie, to przeze mnie.
- Lu, musimy coś z tym zrobić.
- Ale ja nie chcę nikogo w to wplątywać, nie chcę żeby ktoś przeze mnie cierpiał. - Już prawie płakałam, bo bardzo zaczęło mnie piec.
- Ludmiła, ja Ci mogę pomóc, też kiedyś to przechodziłem. - Szepnął.

--
I oto 4 rozdział,
postanowiłam nadawać tytuły rozdziałom.
Następny będzie One Part, który już mam w głowie, będzie o Fedemile.
Dzięki wszystkim i proszę o komentowanie.

Liluś ;*

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział III


*Ludmiła*

- Czy mogłaby pani przejść ze mną do pokoju obok?
- Oczywiście - Odpowiedziałam szybko. Usiadłyśmy w wygodnych czerwonych fotelach.
- Pani siostra upadając doznała dość mocnego wstrząsu mózgu, będzie potrzebna operacja. - Odparła.
- A czy istnieje jakieś  ryzyko? - Powiedziałam prawie płacząc.
- Niestety, tak i to duże. Pani siostra na razie nie może chodzić i może mieć zaniki pamięci.
- To nie możliwe. ! - Wykrzyknęłam i wybiegłam z gabinetu.
  Czy Wy też czasami macie takie uczucie, ze to przez Was? Ja tak mam. To jest okropne. Chodziłam bez sensu po mieście i siebie obwiniałam. Była sierpniowa noc. Po niebie zapóźniony obłok płynął, księżyc wschodził. Po godzinnym spacerze usiadłam na jednym z mostków. W około szumiał las, potok lekko obijał się o brzegi. W powietrzu czuć było słodki zapach, taki sam unosił się w domu jak piekłyśmy z Violą ciasteczka w domu. Zaczęłam płakać. Przecież to ja namówiłam ją do pójścia na kasting. Po dłuższym rozmyślaniu wiedziałam co zrobić. Szybko wstałam i pobiegłam do domu. Jak z oddali słyszałam krzyki matki dlaczego tak późno wróciłam i gdzie jest Viola. Wpadłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz. W wielkim, obrobionym kryształem lustrze zobaczyłam siebie, nie wyglądałam już tak jak rano. Włosy miałam potargane, a oczy podkrążone, cały makijaż mi się rozmazał od płaczu, wyglądałam jak upiór z najgorszych koszmarów. Sięgnęłam do kosmetyczki, po chwili znalazłam to czego szukałam. Na początku bardzo się bałam, ale wiedziałam, że muszę to zrobić. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka. Pociągnęłam. Zaczęłam wrzeszczeć. Po chwili zamgliło mi oczy, zdążyłam usłyszeć mamę dobijającą się do łazienki. 
  
*Leon*

Zobaczyłem Ludmiłę wybiegającą z płaczem z gabinetu pielęgniarki. Coś musiało się stać. Wszedłem powoli do pokoju Violetty. Leżała. Uśmiechnęła się do mnie.
- Cześć. - Powiedziała
- Hej, jak się czujesz. - Odpowiedziałem łamiącym się głosem, nie wiem dlaczego, ale zależało mi na niej, byłem zły na siebie, że jej wtedy nie złapałem. -  Dlaczego Twoja siostra wybiegła z płaczem? - Musiałem się zapytać, chciałem się dowiedzieć co dolega Violi.
- Co?! - Zapytała niespodziewanie. - Muszę do niej iść! - Próbowała wstać z łózka. W ostatniej chwili powstrzymałem ją.
- Nie wstawaj! Ja tu z Tobą zostanę, a Fran pójdzie poszukać Lu. - Wyszedłem na korytarz i poprosiłem Franczeskę o poszukanie Ludki. Zgodziła się.

*Fran*

Znałam adres domu Violetty i Ludmiły, dlatego od razu tam się udałam. Otworzyła mi ich mama. Przedstawiłam się i powiedziałam, że szukam Ludmiły. Odpowiedział, że dziewczyny jeszcze niema, ale powinna za około pięć minut przyjść, a na razie mogę poczekać w jej pokoju. Po około pół godzinie usłyszałam krzyki na dole. szybko zeszłam. Zobaczyłam mamę Violetty próbującą dostać się do łazienki. Podbiegłam do niej.
- Co się stało?
- Ludmiła zamknęła się w łazience i zaczęła krzyczeć. - Odparła kobieta.
- Ma pani wsuwkę do włosów? - Tata jest policjantem i nauczył mnie otwierać zamki za pomocą jedynie wsuwki. Po chwili dostałyśmy się do pomieszczenia. To co zobaczyłyśmy było straszne. Ludmiła nie dająca, żadnych oznak życia, pełno krwi i żyletka. Szybko zadzwoniłam na pogotowie. Przyjechali w trzy minuty.

---
I jak rozdział 3?
Podoba się Wam tło? Tak nie umiem robić xdd
Proszę o komentowanie .

Liluś ;*

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział II


*Ludmiła*

- Nic Ci się nie stało? - Zapytał.
- Dzięki Tobie nie. - Odpowiedziałam.
- No tak zapomniałbym, mam na imię Federico, ale mów mi Fede, a Ty...?
- Ludmiła, ale wolę Lu. - Uśmiechnęłam się.
- Przejdziemy się ? - Zapytał.
- Jasne. Fajne trampki Conversy? Zawsze o takich marzyłam.
- Tak. Są nie złe. Chodź za mną zaprowadzę Cię w świetne miejsce.
  Spacerowaliśmy piękną alejką, wokoło rosły piękne kwiaty i wysokie drzewa.  Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Po jakimś czasie usiedliśmy na ławce. Przed nami rozpościerał się Ocean Atlantycki, mewy skrzeczały, drzewa i woda szumiały, a on dla mnie śpiewał. Miał anielski głos. Po chwili zauważyłam, że już zachód słońca oparłam się o jego ramię, śpiewaliśmy razem Podemos. Było pięknie. Chciałabym zostać tak na zawsze w jego ramionach, niestety trzeba było wracać już na plan, zaraz gram moją scenę. Usiadłam, nasze oczy spotkały się. Utonęłam w jego brązowych oczach. Przez ułamek sekundy myślałam tylko o nim, chciałam go pocałować. Nasze głowy zbliżały się do siebie. W ostatniej chwili opamiętałam się. szybko wstałam i odbiegłam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Przecież tego chciałam, może to dla tego, ze się bałam?

*Federico*

Widziałem w jej pięknych oczach, że tego chciała, więc zrobiłem to. W jednej sekundzie odeszła, straciłem ją. Nie rozumiem tego... znam ją dopiero kilka godzin, a tak bardzo mi na niej zależy, co najmniej jakbym znał ją od urodzenia, chciałbym móc sprawiać, aby była szczęśliwa, ma taki cudowny uśmiech, bezpieczna, żebym mógł zawsze jej pomóc. Wróciłem na plan. Widziałem ją. Oczy miała podkrążone, jakby płakała przeze mnie, włosy delikatnie potargane, rozmawiała ze swoją siostrą Violettą.

*Violetta*

- Ziemia siostro! - Krzyknęła do mnie Lu. - Nic nie robisz tylko się na niego gapisz!. A w ogóle słyszałam, że macie grać zakochaną parkę.
- Naprawdę? - Wytrzeszczyłam oczy. - A w ogóle nie obchodzi mnie to przecież ja się w nikim nie zakochałam.
- Siostra, za dobrze Cię znam! - Zaśmiała się Ludka.
- Na serio to aż tak widać ? - Posmutniałam. - A Tobie nikt się nie podoba? -Zapytałam podejrzliwie. Lu ukradkiem spojrzała na chłopaka, który stał za nią i się jej przyglądał.
- Nie - Odpowiedziała pewnie.
- To co robiłaś przez cały dzień? - Spojrzałam na nią.
- Nie Twój interes, siostrzyczko. - Machnęła mi włosami przed twarzą i odeszła.
- Ona ma coś na sumieniu. - Pomyślałam.

*Ludmiła*

Nawet nie wiecie ile mnie kosztowało okłamanie Violi, ale nie mogę jej tego powiedzieć. Ona nie zrozumie, jest jeszcze za młoda. Gdy mnie wypytywała spojrzałam na Fede, on również mi się przyglądał. Nawet nie wiem dlaczego na niego spojrzałam, może chciałam znowu zobaczyć jego czekoladowe oczy i ciemne włosy. Lu ! Otrząśnij się.! Zaraz Viola gra swoje pierwsze spotkanie z Leonem. Ciekawa jestem jak się zachowa.

*Leon*

Zaraz gram swoją pierwszą scenę. Nie powiem jestem zestresowany.
- Leon i Violetta są proszeni na plan! - Ktoś krzyknął za mną.
  Wszystko szło świetnie mięliśmy już prawie cały materiał, gdy nagle Violetta zemdlała. Nie wiem dlaczego po prostu upadła. Lekarze natychmiast zawieźli ją do szpitala. Wszyscy także tam pojechaliśmy. Jako pierwsza do pokoju Violi weszła Ludmiła.

*Ludmiła*

Violetta leżała na łóżku. Już oprzytomniała.
- Violu, dlaczego? Co się stało? Czy coś Cię boli? - Powiedziałam zapłakana.
- Lu. Nic mi nie jest trochę bolą mnie plecy od upadku. - Odpowiedziała spokojnie.
  Nie wytrzymałam, rzuciłam się siostrze na szyję. Stękneła, ale się uśmiechnęła.
- Ludmiła wszystko przez to, że... - Zaczęła ale nie dokończyła, bo pielęgniarka weszła do pokoju z jakimiś papierami.
- Bardzo mi przykro, ale mam złe wieści. - Oznajmiła.  

---
I tak to się na razie rysuje.
Wszelkie zastrzeżenia, propozycje piszcie w komentarzach.
Sorry, że długo mnie nie było, ale mam skręcony środkowy palec w prawej ręce i trudno mi jest pisać.
Proszę o obserwowanie, komentowanie, dodawanie + 1

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział I

Violetta:

- Lu wyłaź z tej łazienki, bo spóźnimy się na na plan !
- Chwila, już kończę... - Mhh, na pewno kończy. Siedzi tam już od jakiejś godziny .!
- Ludmiło Victorio Ferro proszę tu natychmiast do mnie przyjść! - Nie wytrzymałam po dziesięciu minutach- to nasz pierwszy dzień, nie chcę się spóźnić...
  W tej właśnie chwili z łazienki wyszła, moja piękna 21 letnia siostra. WoW wyglądała nieziemsko ;3
- Ludmiła! Wracaj do łazienki ! Teraz!
- Jeszcze pięć sekund temu chciałaś, żebym stamtąd wychodziła ... - powiedziała zirytowana blondynka. Szczerze ? Nie jesteśmy do siebie, ani trochę podobne... Ja jestem średniego wzrostu szatynką mającą 16 lat, a ona wysoką blondynką z długimi ładnymi nogami. Zawsze jej tego zazdrościłam.
- No tak, ale Ty tak wyglądasz, że wszyscy chłopacy uganiać będą się za Tobą, a ja zostanę sama. - westchnęłam
- Violu ! To Ty grasz główną rolę, będziesz z naszej kadry najsławniejsza i zobaczysz, jak będziesz w moim wieku, będziesz tak piękna, że Afrodyta będzie o Ciebie zazdrosna.
- Ojej, serio tak uważasz ? - Pisnęłam
- Nie kochanie. Ja jestem tego pewna. - Uśmiechnęła się.
- To idziemy ?
- Jasne.

***
Na planie:
Ludmiła

  Pierwsze wrażenie ? Chciałam uciec! To było przerażające. Tylu ludzi pracujących przy jednym serialu, takie wielkie miejsce i ta myśl, że to Ty tu jesteś najważniejsza, bo grasz jedną z głównych ról. Sądząc po minie Violetty wywnioskowałam, że myśli tak samo jak ja, al ją to przeraża. Minęło kilka dobrych minut zanim się ocknęła.

- Violu .. Violu jesteś tam ?
- Tak, tak Lu jestem tu. - odrzekła melancholijnym głosem. Dopiero  teraz zauważyłam, że moja kochana siostrzyczka gapi się ciągle na chłopaka. Był to przystojny, wysoki brunet ubrany w granatową koszulę i czarne rurki.
- Siostra co Ty się tak tak zagapiłaś na tego chłopaka?
- Co? Jakiego chłopaka.?! Ludka nie przesadzaj, on mi się wcale nie podoba... to znaczy noo.. nawet go nie znam i nie wiem o kogo Ci chodzi.. - tak jeszcze wymyślała mi przez trzy minuty. Uratował mnie na szczęście jakiś producent  proszący Violę o pójście do garderoby, bo zaraz wychodzi.
- Powodzenia, ubierz się ładnie, żeby spodobać się Twojemu księciu z bajki! - Zawołałam,na co Viola zrobiła groźną minę.
  Na razie nie występowałam, więc mogłam poznać innych aktorów. Okazało się, że ten brunet ma na imię Leon. Jest bardzo miły, ale nie w moim stylu, za to bardzo pasuje do Violi. Okazało się też, że zagra chłopaka Violi, która na pewno będzie w siódmym niebie, ale nie da tego po sobie poznać. Po chwili znałam już prawie wszystkich aktorów, wszyscy są bardzo mili. Szłam zamyślona korytarzem, dokładnie nie wiedziałam dokąd idę. Nagle potknęłam się o coś. W ostatniej chwili ktoś mnie złapał. Był to czarno włosy przystojniak z wielkimi, pięknymi czekoladowymi oczami.

--
Na tym zakończę I rozdział ;3
Domyślacie się kto był tym 'przystojniakiem' ?
Następny rozdział w piątek lub sobotę, może trochę wcześniej.
Mam pytanie... mógłby ktoś zrobić mi szablon, albo polecić kogoś?
Proszę o komentowanie i obserwowanie ;3
Mówcie jeśli trudno jest czytać Wam tą czcionkę, zmienię <3

Liluś ;*

Hejj ;3

Cześć.! Mam na imię  Lila i będę opisywać tutaj przygody Leonetty i Fedemiły. Prologu nie będzie. Moge zdradzić, że Violetta i Lu są tutaj siostrami. Dostały dwie główne role w hiszpańskim serialu Violetta. Poznają tam... Ehh domyślcie się ; p

--
Liluś ;*